ŻOŁĄDŹ
Rósł sobie szczęśliwie na dębie czekając na odpowiednią chwilę
by samodzielnie powędrować w świat.Kiedy matczyne liście żegnały go brakowało jakoś tej chęci do przemierzania świata.
Rozglądał się w
trawie,gdzie był codzienny zgiełk, myśląc co dalej począć ze sobą.
Wówczas dłoń ludzka ujęła go, dodając mu ręce i nogi, a potem schowała
do torby. Rozprostował te nowe swoje kończyny i westchnął z uśmiechem
mówiąc
– Zdobędę cały świat wędrując z tym dużym
|
0 komentarze:
Prześlij komentarz